Święta przestrzeń i romans z życiem.

Bardzo często idziemy przez życie, prowadzeni za rękę najpierw przez rodziców, później przez przyjaciół, partnerów, mężów, następnie przez swoje własne dzieci. Aż przychodzi taki dzień, kiedy budzimy się i uświadamiamy sobie, że to co się dzieje, wcale nie było naszym pragnieniem, że jesteśmy z kimś kogo omalże nie lubimy, ubieramy się w zgodzie z czyjąś modą a nie swoim pragnieniem, pracujemy w miejscu, którego, gdybyśmy tylko mieli wybór, to byśmy nigdy nie wspierali. Chwilę później po tym przebudzeniu rodzi się frustracja. Co z tym teraz zrobić? Przecież:

  • mam już tyle lat,
  • mam dzieci,
  • nigdzie nie dostanę lepiej płatnej pracy,
  • już za późno na nowe studia,
  • wszyscy mnie wyśmieją,
  • co na to powie moja rodzina,
  • inni beze mnie sobie nie poradzą.

I tak powstaje cała lista rzeczy, które uniemożliwiają nam (głównie w głowie) podjęcia się zmiany, jakiej pragniemy. Często też w tym momencie, po przebudzeniu, impulsie, wstajemy, zaparzamy sobie jak zwykle kawę i przechodzimy kolejny dzień w nie swoich butach, udając, że są szyte na miarę. Aż do kolejnego przebudzenia…

Przeszłam w swoim życiu takie przebudzenie. Wiele razy też udawałam, że wcale go nie widziałam. Wypierałam, że cisną mnie buty, które noszę. Bałam się zmian…bałam się wziąć odpowiedzialność za swoje życie, i w końcu puścić ręce tych, którzy mnie prowadzili aby poprowadzić się samodzielnie.

Tak, nadszedł ten dzień, kiedy się puściłam. Wydawało mi się najpierw, że przeżywam załamanie. To był moment silnego kryzysu, ale nie dlatego, że nie umiałam sobie poradzić, tylko zwyczajnie nie wiedziałam jeszcze JAK to zrobić? Jak żyć samodzielnie, nie będąc ani moją mamą, ani ojcem, kuzynką, przyjaciółka, partnerem…Nie wiedziałam też co jest moim wyborem, a co jest wyborem jaki podjęliby inni we mnie. W konsekwencji przez jakiś czas zaniechałam wszelkiej aktywności. Trwałam w próżni. Miałam ochotę głównie spać, albo leżeć, a każdy plan odkładałam na później. Wydawało mi się wtedy, że cokolwiek zrobię, to będzie powtarzanie schematu. Notorycznie zadawałam sobie pytanie: kim ja tak naprawdę jestem?  To był czas braku zaufania do siebie. Trudny i bolesny.

Udało mi się, przy wsparciu dobrych dusz, zacząć próbować. Powoli odważałam się na podejmowanie nowych decyzji, i sprawdzanie, co mi służy, a co nie. Szukałam różnych aktywności, i nieustannie kontaktowałam siebie czy mi się to podoba, czy naprawdę to lubię, czy robię to aby komuś coś udowodnić? Do teraz rozpracowuję w sobie różne etykietki, jakie mi nadano przez dotychczasowy okres mojego życia. Okazuje się, że jestem inna, niż sama myślałam.

Co mi w tym pomogło?

Przede wszystkim zadbanie o moją ŚWIĘTĄ PRZESTRZEŃ. Takie miejsce w pokoju, duszy, umyśle kiedy jestem sama ze sobą. Kiedy piszę, rysuję, tańczę, medytuję. W tym działaniu jestem ja, bez ocen, porównywania się i bez oczekiwań innych. To przestrzeń, w której może zadziać się wszystko. W tej przestrzeni słucham swojego serca i ciała. We własnym tempie, na jakie mam aktualnie ochotę. Tutaj zadaję sobie najistotniejsze pytania. Co lubię jeść, czym mam ochotę się zająć, czy mam ochotę z kimś się spotkać, dlaczego rozbolała mnie głowa, dlaczego gdzieś nie mam ochoty być, co się dziś wydarzyło, że boli mnie głowa. Ta święta przestrzeń pozwala mi poznać i zrozumieć siebie lepiej, a dzięki temu mogę lepiej poznać i zrozumieć świat oraz ludzi. Ta przestrzeń jest żywa, wypełniam ją i o nią dbam, bo tą żywą przestrzenią jestem ja sama. Ja ją tworzę i nią jestem. Kiedy mam dobry kontakt ze sobą, czuję się całością. Czuję swoje skrzydła i wiem, że mogę polecieć dokąd chcę, że zawsze mogę nauczyć się nowych umiejętności, jeśli będą mi potrzebne w dalszej podróży przez życie.

To dzięki samopoznaniu, rozpoznaję co we mnie jest moje, a co dane/wdrukowane od innych ludzi. Z czym się zgadzam a z czym nie. Dzięki samopoznaniu, dokonuję bardziej świadomych wyborów i ponoszę ich konsekwencję, łatwiej mi je też przewidzieć. Ta święta przestrzeń, przez to, że pozwala mi spotkać się z samą sobą, pomaga mi też w spotkaniu z innym człowiekiem i uszanowaniu jego odrębności, nie przejmowaniu jego nastrojów, poglądów i pomysłów na życie. Pojawia się wolność. Wolność od schematów, od przywiązania, od życia nie swoim życiem.

Pomyśl o tym, czy masz w swoim życiu taka przestrzeń, która jest tylko Twoja. Gdzie możesz swobodnie ze sobą rozmawiać, być, robić to co lubisz? Czy naprawdę wiesz kim jesteś i dokąd zmierzasz? Czy chcesz poznać siebie lepiej.

Jeśli czujesz, że żyjesz według nie swojego scenariusza, to już dziś możesz coś z tym zrobić. Nie czekaj na idealny moment. On może nie nadejść. To nasze EGO często nas trzyma przy starych schematach, lub przy dążeniu do idealnego momentu (możesz to zaobserwować tam, gdzie budzi się w Tobie poczucie, że umiesz jeszcze nie dość dużo, potrzebujesz jeszcze tego i tamtego, aby coś zrobić, już nie możesz, bo…). Często mamy złudne poczucie, ze inni nas zaakceptują, pokochają, gdy będziemy robić coś za nich, dla nich, tak jak oni chcą. Zastanów się jednak, czy to budzi Twój szacunek? Jak inni mogą Ciebie kochać, szanować, robić coś dla Ciebie jeśli sam o siebie nie potrafisz zadbać, kochać siebie, a nawet nie do końca wiesz kim, jaki jesteś.

Tak, to powszechne, że żyjemy wg. oczekiwań innych, że reagujemy starymi schematami, że w jakiejś relacji jesteśmy już nie my, a nasze mechanizmy obronne. Możemy jednak nad tym zapanować i to zmienić. Możemy to robić stopniowo, powoli odcinając linki, które nami sterowały. A jedna zmiana, pociągnie za sobą kolejne…

Gdy się odważysz, powoli lęk, zamieni się w strach, strach w ciekawość, ciekawość, w radość z doświadczania. Aż uświadomisz sobie, że przeżywasz piękny romans z życiem…

Już wiem, że mimo pewnej niepewności lubię jeździć na rowerze, ale nie bardzo przepadam za samotnymi spacerami. Gdy mi niewygodnie w tym co jest tu i teraz, to pragnę spotykać się z ludźmi, aby zagłuszyć to co we mnie. Jednak dzięki świętej przestrzeni, łatwiej mi to zauważyć i zmienić.

Dbajcie o świętą przestrzeń w Was samych. Odważcie się, być sami ze sobą. Wybierzcie się na wycieczkę rowerem, spacer, zostańcie sami w domu. I zajrzyjcie głęboko w swoje serce. Tam możecie znaleźć wiele odpowiedzi…Pozwólcie sobie na nowe odkrycia!

DSC_0112

DSC_0115

DSC_0117

DSC_0119

DSC_0121

DSC_0122

Pełna zachwytu nad życiem

Wilczyca

P.S. Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa 😉 Podobają Ci się? Daj znać.

Kategorie Bez kategorii

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close