Od Nowiu do Pełni. Cykl warsztatów dla kobiet.

18157047_1449357101793469_9100245981103036828_n

Prowadzone przez Kobietę, o Kobietach, dla Kobiet. Spotkanie ze sobą, swoim ciałem, głosem, mądrością płynącą z Matki Ziemi, Babci Księżyc a przekazywanych w baśniach, legendach i mitach oraz naszych osobistych historiach.

Każde spotkanie jest inne, gdyż towarzyszy mu inna energia, związana z konkretnym Nowiem lub Pełnią oraz naszymi osobistymi cyklami. Podczas Warsztatu przyglądamy się temu co nami kieruje, jakie w danym momencie towarzyszą nam myśli, uczucia, pragnienia. Wsłuchując się w nasze ciało uczymy się odczytywać sygnały z niego płynące, aby lepiej umieć o siebie zadbać, ale też zbyć lepszy kontakt ze swoją intuicją.

Wybierając się na ten warsztat, wkraczasz na drogę, która prowadzi od Nowiu do Pełni. Tutaj zarówno ważny jest cel jak i droga, oraz to z kim przemierzamy własne życie.

WAŻNE-zabierz ze sobą:
– wygodny strój na zmianę, grubsze skarpetki,
– kocyk,
– świeczkę,
– zeszyt do księżycowych notatek.

KIEDY? Środa 10.maj.2017, godzina: 19:00-21:00

GDZIE? Katowice. Nowy Paradygmat.


Co się będzie działo?
Będziemy zarówno pracować w kręgu, jak i poruszać się i doświadczać siebie w tańcu i ruchu. Spotkanie ma swoją strukturę, harmonogram, przebiega jednak w sposób intuicyjny, w zależności od potrzeb i energii grupy. Dlatego też ważne jest aby przybyć punktualnie i zacząć wspólnie.

Wydarzenie na Facebooku: klik.

JA Kobieta. Regularne zajęcia tańca intuicyjnego. Katowice/Tychy

Spotkały się pewnego dnia dwie kobiety.

Dorota Komasa. Światło Pełni oraz Aneta Lelicka. Khandro. I nastąpił wybuch, iście z początków powstania świata 😉 . Jesteśmy połączeniem różnych energii, które wzajemnie się przeplatają i uzupełniają. Łączy nas pasja do tańca i rozwoju osobistego poprzez świadomy ruch oraz inne formy podnoszenia swej energii życiowej, czy wibracji. Z tej pasji i miłości powstał projekt regularnych zajęć pod nazwą JA Kobieta, na które aktualnie zapraszamy do Katowic oraz Tychów.
Zajęcia kierowane do kobiet, które chcą zrobić coś dla siebie, zbliżyć się do swojej własnej natury, w wibracjach muzyki poprzez ruch i taniec intuicyjny wyzwolić swą wewnętrzną moc. W ramach zajęć odniesiemy się m.in do aspektów:
– wewnętrzna moc
– poczucie stabilności
– moja życiowa przestrzeń
– zmysłowość
– miłość, radość, wolność, …
Przyjdź i przekonaj się, że możesz odkryć nowe pokłady siebie, doskonale bawiąc się i cieszyć się chwilą w gronie innych kobiet 🙂

Forma zajęć kierowana do kobiet w wieku min. 18 lat.

GDZIE: Tychy Progress Studio 

KIEDY: każdy piątek
O KTÓREJ: 17.30 – 19.00

GDZIE:  Katowice Good Mood

KIEDY: każdy czwartek
O KTÓREJ: 17.00 – 18.30

CENA:
– pierwsze zajęcia u nas (1,5h) = 15 zł
– pojedyncze zajęcia (1,5h) = 30 zł
– karnet 4 wejścia (4 x 1,5h) = 100 zł*
*karnet ważny 1 miesiąc od daty zakupu

Zajęcia prowadzą:
Khandro – Aneta Lelicka
Światło Pełni – ośrodek taneczno-rozwojowy – Dorota Komasa

UWAGA!
Z uwagi na to, że tworzymy nową grupę na zajęcia obowiązują zapisy. Spotkanie odbywa się przy min. 4 osobach.

Szczegółowe informacje i zapisy:
– Aneta Lelicka – 731-022-371 (tel lub sms)
– Dorota Komasa – 533-737-877 (tel lub sms)

WAŻNE!
Zabierz ze sobą taki strój w którym jest Ci wygodnie i komfortowo a Twoje ruchy są swobodne i nieskrępowane (najlepsza opcja typu „dresowe” / legginsy / itp). Pamiętaj o zabraniu zmiennego obuwia (wygodne, miękkie, nie obcasy). Tańczyć możemy także w skarpetkach lub całkiem boso.

 

CUDowny Dotyk. Czyli Świątynny Masaż Lomi Lomi Nui

MasażLomiLomi

Kimkolwiek jesteś, zapraszam Cię abyś się zatrzymał/zatrzymała i podarował/podarowała sobie oddech, relaks, rozluźnienie i odnowił/odnowiła kontakt ze sobą, swoim ciałem. CUDowny Dotyk, jakim jest Lomi Lomi jest jedną z dróg dotknięcia CUDu, jakim jesteśmy, jako istoty, które mają Ciało, Umysł i Duszę!

Nazywam się Dorota Komasa. Od wielu lat zajmuję się świadomą pracą z ciałem. To taniec, ruch, oraz masaż intuicyjny sprawiły, że dzisiaj jestem szczęśliwym człowiekiem, szczęśliwą kobietą i dzielę się swym sposobem na to szczęście* z innymi.

Doskonale swoje umiejętności, kompetencje i wiedzę nieustannie. Przeczytać o mnie możesz, że jestem Pedagożką, Instruktorką Świadomości Ciała i Improwizacji Tańca oraz Eksperymentalnego Teatru Tańca, Holistyczną Trenerką, w trakcie szkolenia w Holistycznej Szkole Trenerów. Możesz zobaczyć certyfikaty ukończonych przeze mnie szkoleń i kursów.

Zapraszam Cię jednak do osobistego poznania, sprawdzenia poprzez kontakt telefoniczny, osobisty czy jestem własnię tą osobą, do której chcesz przyjść na masaż, warsztat czy sesję indywidualną. W dzisiejszym świecie odcięci jesteśmy od żywego kontaktu z emocjami, ciałem, drugim człowiekiem i nieustannie podążamy za czymś co chcemy posiąść. Ja proponuję abyś zadał/zadała pytanie i skierował/skierowała je do swego serca: czego naprawdę potrzebuję, chcę? Zaufaj, że usłyszysz odpowiedź podążając za głosem serca.

*Czym jest owo szczęście? Dla mnie przepływem, doświadczaniem raz swej pełni, raz pustki, balansowaniem między ciemnością a jasnością i przede wszystkim świadomością, że wszystko jest zmienne, dlatego jedyne co mamy to TU I TERAZ.

Tym razem zachęcam do doświadczenia kontaktu ze sobą, przepływu w ciele, owego „tu i teraz” poprzez 1,5 lub 2 godziny pięknego hawajskiego masażu Lomi Lomi Nui.

Masaż wykonuję w Katowicach, Warszawie, możliwe są także inne miejsca. Zapraszam do kontaktu i indywidalnych ustaleń.

Zapisy oraz szczegółowe informację:
tel.533 737 877
e-mail: swiatlopelni.kontakt@gmail.com

Taniec Dźwięków w Ciele

Kiedy spotykamy na swojej drodze drugiego człowieka i otwieramy się na to, co on ze sobą niesie, może wydarzyć się coś czego się nie spodziewamy. Coś co nas zaskoczy i ubogaci wewnętrznie. Takie właśnie było spotkanie z Renatą. Zupełnie niespodziewane i zaskakujące, a zarazem bardzo otwierające mnie na nowe przestrzenie we mnie samej. Od słowa do słowa, od spotkania do spotkania i tak zrodził się nasz Autorski Warsztat, dla kobiet i mężczyzn. Taniec Dźwięków w Ciele – to propozycja zarówno dla tych, którzy mają już jakieś doświadczenia w pracy z ciałem, tańcem i dźwiękiem, ale także dla tych, którzy dopiero chcieliby spróbować, odkrywać czym jest kontakt ze sobą i jakie są możliwe ścieżki rozwoju i ekspresji tego co wewnątrz.

Jeśli zastanawiasz się czy to dla Ciebie, zadzwoń, napisz – odpowiemy.

warsztat-taniec-dzwiekow-w-ciele

Dlaczego w ogóle taka forma i takie połączenie?

Wynika to z naszych osobistych doświadczeń oraz obserwacji tego, co dzieje się na świecie. Każda z nas zaczęła z innego miejsca, ale obie poszukiwałyśmy siebie, lepszego zrozumienia o co nam w życiu chodzi, czego potrzebujemy, co jest naszą prawdziwą mocą, która może także wzbogacić świat. Różne nasze drogi były, jedna bardziej taneczna, ruchowa, druga muzyczna, artystyczna…aż pewnego dnia połączyły się w pewnym obszarze i poczułyśmy, że to może być to połączenie, którego dotąd każdej z nas brakowało.Często jesteśmy zestresowani, napięci, zablokowani, zabiegani. Zapominamy o sobie, realizując różne zadania, wypełniając różne życiowe role. Nie wiemy jak się zrelaksować, jak wykorzystać swoje potencjały…w dobie wielu możliwości, szumu informacyjnego, często trudno jest wybrać, czujemy się zagubieni. Tracimy radość życia popadając w rutynę. A przecież nie musi tak być, możemy zadbać o siebie a jednocześnie dzielić się tym ze światem.

Dlatego proponujemy formę warsztatów, która obejmuje nasz rozwój holistycznie. Kto z nas nie czuł czasami, że jest podzielony, myśląc o sobie że:  „może głos mam ale ruszać się nie potrafię”, „poczucie rytmu? Oj ja tego nie mam”, „taniec, improwizacja – jasne! ale nie nie, śpiewać to ja nie potrafię”, „umiem świetnie zarządzać pieniędzmi, ale wiesz, w uczuciach to ja się nie orientuję”, lub odwrotnie. Możesz wstawić tu swoje własne zdanie…

Wierzymy i wiemy (z własnego i innych ludzi doświadczenia), że to są przede wszystkim blokady w głowie, pewne opinie, które wcale nie mówią prawdy o nas. Przecież małe dzieci gaworzą, śpiewają, krzyczą, śmieją się, ruszają, nie bacząc co o tym pomyślą inni…aż do momentu, kiedy ktoś je oceni, porówna, skrytykuje. Pragniemy wspierać, przywracać poczucia połączenia między ciałem, głosem, umysłem a duszą, a tym samym zaprosić do eksplorowania własnych możliwości, odnalezienia, nazywania, wyrażania, manifestowania swoich potencjałów.

Między innymi o tym będzie ten warsztat.

Najbliższy w sobotę 26.11.2016 w Żorach, kolejny 03.12. 2016 w Goleszowie.

Jeśli czujesz, że to dla Ciebie, nie zwlekaj zapisz się już dziś. Mamy jeszcze kilka wolnych miejsc.

Do spotkania!

Wilczyca

 

Bo tylko długa spódnica, szpilki i warkocz uczynią Cię kobiecą – BULL SHIT!

Dzisiaj o kobiecości…

Droga Czytelniczko, bo do Ciebie szczególnie kieruję swój dzisiejszy wpis, ile razy pomyślałaś o sobie, że nie jesteś kobieca?

Nie czujemy się kobieco bo…nie mamy długiego warkocza, jak te piękne słowianki, jesteśmy niskie albo bardzo wysokie, mamy wąskie biodra, mieścimy się w rozmiarze XS, albo XXL. Dorabiamy sobie paznokcie, malujemy brwi, robimy szereg niezwykłych zabiegów, aby czuć się piękne, wciskamy się w sukienki lub garsonki, których wcale nie lubimy, ale przecież tak wygląda kobieca kobieta XXI w, a i jeszcze zawsze z przyklejonym uśmiechem do twarzy, zawsze wyglądająca świeżo i dobrze zorganizowana. Oczywiście w butach na odpowiedniej szpilce.

A ja Wam powiem, nie pierwsza i nie ostatnia, że te wszystkie starania do spełnienia standardów to BULL SHIT! I nie odkrywam teraz Ameryki, ale wyraźnie wyrażam swoje zdanie bo widzę jak łatwo nam wpadać w błędne koło. Czujemy się źle ze sobą, bo nie wyglądamy, nie zachowujemy się tak jak aktualny kanon zaleca, oczekuje. Już abstrahuję czy presja wychodzi od kobiet czy od mężczyzn…bo to nie ma tutaj znaczenia! Chodzi o całościowy mechanizm, gdzie zaczynamy się starać, naciągać, wyginać, ubarwiać, aby było BARDZIEJ, och tam bardziej, żeby W OGÓLE było KOBIECO! A kiedy siadamy wieczorem na łóżko stajemy się jeszcze bardziej smutne lub rozczarowane.

Czy to oznacza, że staraniom o siebie mówię NIE? Absolutnie! Warto starać się o siebie samą, dbać, to dotyczy każdego człowieka. Jeśli jednak robimy to dla zaspokojenia społecznych czy konkretnych osób, firmy potrzeb, to już nie jest dobrze i budzi to we mnie sprzeciw! Ileż z tego rodzi się frustracji i napięć? Nakładamy maski i tracimy siebie. A jeśli już jakimś cudem dokopiemy się do tego jak byśmy chciały się czuć, jakie jesteśmy naprawdę, czym dla nas jest kobiecość, to nie manifestujemy tego, bo z samym tym faktem, że to dotarło to nas czujemy się nieswojo…Bo co zrobić ze sobą, kiedy widzimy nagą prawdę, że te wszystkie zabiegi to udawanie?

Jasne, kiecka może nam pomóc poczuć się kobieco, ale nie kiedy czujemy, że tak trzeba. Nie jeśli nie wiemy jakie ona ma naprawdę znaczenie. Bo to nie chodzi tylko o to, że różnimy się dzięki temu od mężczyzn wizualnie, chodzi o to, że nosząc spódnice podkreślamy biodra, uwalniamy miednice, nic nie ściska naszych ud, ruch może być bardziej swobodny. Niestety znam wiele kobiet, które noszą spódnice, a nie są świadome mocy swoich bioder, miednicy a ich sposób chodzenia jest bardzo napięty! Tak jak w wielu kwestiach najistotniejsza jest świadomość. Zatem zamiast biec do kolejnej drogerii po drogi krem pod oczy, albo do kosmetyczki by siebie upiększyć, albo po kolejne szpilki, spódnicę, albo do kolejnego wyrzucania sobie jaka to NIE jest kobieca….zachęcam do zatrzymania się i zrobienia sobie prostego ćwiczenia:

W takim otoczeniu, w jakim czujesz się miło, zmysłowo, bezpiecznie usiądź wygodnie, weź kartkę i pisak. Jeśli lubisz zapal sobie świeczkę. Równie dobrze, możesz to zrobić jadąc pociągiem, albo w przerwie w pracy. Znaczenie jednak ma to abyś miała chociaż kwadrans dla siebie.

Zamknij na chwilę oczy, usłysz bicie swojego serca i zadaj sobie pytanie….Czym dla mnie jest KOBIECOŚĆ. Co dla mnie jest Kobiece. A dalej, co w sobie uznaję za kobiece. Każda odpowiedź jest dobra, staraj się tego nie oceniać, a wszystkim pojawiającym myślą się po prostu przyglądaj.  Daj sobie na to czas. Przede wszystkim daj sobie samej uwagę, takiej jaka jesteś, ze wszystkimi niedoskonałościami. A teraz zapisz to na kartce. Dodaj datę i wyznacz sobie termin, kiedy wrócisz do tych zapisków, aby je przeczytać i być może coś w nich zmienić.

20161031_211423

Pomyśl też o tym, co budzi Twoją kobiecość. I to jest klucz do odnalezienia naszej kobiecości. Zaglądanie w siebie. Wszystkie odpowiedzi są w nas, czasami tylko potrzebni są nam ludzie i wydarzenia, aby rzucić światło w miejsce, w którym są one ukryte. Jeśli już wiesz czego chcesz potrzebujesz, to sięgaj po to. Rób to. I poczuj co rozbija Twoje napięcia, wywołuje lepszy przepływ krwi, pobudza do życia i promieniowania tym, czasem w bardziej widoczny sposób a czasami mniej. Nie każdy szczęśliwy człowiek, nie każda kobieta, która czuje się seksownie i kobieco jest ekstrawertyczką. Wówczas możesz mieć krótkie włosy, rozmiar jakikolwiek masz, nosić spódnice i spodnie i czuć się DOBRZE ze sobą.

Być może zastanawiasz się tak, jak ja dlaczego takie fundamentalne prawdy czasami są dla nas tak odległe do zrozumienia, dlaczego nie ufamy sobie? Dlaczego mamy wątpliwości, że jesteśmy kobiece? Dlaczego czujemy się zagubione, kiedy mamy określić czym ta kobiecość w ogóle jest??? Wiele z nas nie uzyskało dostatecznie dużo miłości i akceptacji we wczesnym dzieciństwie, albo miałyśmy trudne doświadczenia w okresie dojrzewania, czy w innym okresie życia, albo w poprzednich pokoleniach naszej rodziny w ogóle ten temat był ignorowany, wyparty. Wówczas możemy mieć negatywny odbiór tego co nacechowane kobiecością, zmysłowością, życiem. Trudno czerpać z pustego naczynia. Jest jednak dobra wiadomość, choć nie łatwa…teraz jesteśmy DOROSŁE i mamy wpływ co z tym zrobimy!

Szukajmy mądrze swojej kobiecości i nie dajmy się zwieść obietnicom reklam i innych ludzi ani świecidełkom. Chyba, że wybieramy je świadomie, że one naszą świadomość budzą, zamiast usypiać, napinać, dewaluować. Dla każdej z nas co innego oznacza życie w zgodzie ze sobą, ale dotarcie do tej wiedzy o sobie jest skarbem.

Czy warto ten SKARB odkryć i pielęgnować? Zdecyduj sama.

 

Wilczyca

P.S. Jeśli to co piszę jakoś z Tobą rezonuje, masz jakieś uwagi, pytania, dziel się tym. Twój głos jest dla mnie ważny.

Wojownik. Wojowniczka. Oto ja.

wojownikwojowniczka

 

Wojownik.

Wojowniczka.

Kim są? Czy można ich spotkać w dzisiejszym świecie? Gdzie ich szukać i czy są w ogóle nam potrzebni?

Na te i okoliczne pytania postaram się odpowiedzieć poniżej. Zanim jednak o tym, najpierw kilka zdań na temat tego dlaczego w ogóle podejmuję się takiego wątku.

A to trochę za sprawą społecznego poruszenia wśród kobiet, które widać było (i będzie) zarówno na ulicach przy okazji różnych manifestacji jak i w internecie, na różnych portalach. Sama od jakiegoś czasu szukam grup kobiecych, tworzę przestrzeń dla kobiet w postaci spotkań //Od Nowiu do Pełni//  , co cieszy mnie ogromnie bo owocuje serdecznymi, siostrzanymi relacjami. Pokazuje, że potrafimy się wspierać, a nie tylko pałać zawiścią i snuć intrygi przeciwko sobie. Takie ruchy kobiece i grupy wpływają na zmianę stereotypowego myślenia a przede wszystkim doświadczania nas samych.  Jednocześnie czuję, jak potrzebne jest nam męskie towarzystwo i siła. Wciąż mam przed oczami obrazek indianina rozpościerającego ramiona nad indianką. O takich relacjach marzę. Wzajemności i wymiany, między mężczyznami i kobietami, tego co mamy najlepsze.

Dlaczego zatem Wojownik i Wojowniczka. Otóż dlatego, że potrzebni są obrońcy życia i godności człowieka, jako części naszej planety, a nie władcy.

Kiedy czytasz te określenia Wojownik/Wojowniczka – jakie masz skojarzenia? Być może pojawią Ci się przed oczami konkretne postacie, prawdziwe bądź nie. W głowie pojawia się lista cech takiej osoby. Jakie wywołuje ona w Tobie odczucia, emocje? Kim dla Ciebie jest Wojownik/Wojowniczka?

Kiedy już będziesz miała/miał obraz takiej osoby/postaci, sprawdź czy chciałbyś kimś takim być, czego potrzebujesz aby samemu stać się kimś takim? Wielu z nas pomyśli sobie, że to jest niemożliwe, że tacy ludzie nie istnieją, albo, że to już przeżytek. Natomiast ja chcę Ci pokazać, kim jest Wojownik/Wojowniczka dla mnie, tym samym zapraszając Ciebie do pewnego doświadczenia.

Kilka miesięcy temu wzięłam udział w Treningu Wojowników Serca, co zapoczątkowało wiele zmian w moim życiu, we mnie samej. Podczas jego trwania i w tak zwanym miedzyczasie przeszłam własny proces stawania się Wojowniczką. To co odkryłam mnie samą mocno zaskoczyło. Dotąd ktoś taki jak Wojownik/czka kojarzył mi się z superbohaterem. Odległym, nieosiągalnym, ponadczasowym. Zdecydowanie takie osoby istniały i miały/mają swój udział w tym, jak wygląda dzisiejszy świat. Ważne jednak stało się dla mnie odkrycie mniej spektakularne, które być może nigdy nie zapisze się w historii świata, jako rewolucyjne, nie mniej jednak w historii mojego życia i życia najbliższych z pewnością takie jest. Mianowicie odkryłam, że Wojownik/Wojowniczka, to nie ktoś, do kogo trzeba dorównywać. Bycie Wojownikiem/Wojowniczką, to przyjęcie pewnej postawy w sobie samym. To opowiedzenie się za chronieniem tego co słabe, umierające, potrzebujące. Postawa otwartego serca, która mówi o tym, że jestem w kontakcie ze swoimi emocjami, daję je do kontaktu a zarazem potrafię stanąć w obronie siebie przed atakiem lub o pomoc poprosić. Kiedy staję jako Wojowniczka przed kimś lub przed czymś, to robię to z odwagą, świadoma swoich lęków. Otwierając w ten sposób nowy kanał komunikacji, relacji z człowiekiem i światem. W ciele objawia się to ugruntowaniem, czuciem swoich stóp. Oddechem, postawą kręgosłupa, ułożeniem miednicy, głowy, ramion. Tak, postawa Wojowniczki i Wojownika ma bardzo wyraźne odzwierciedlenie w tym, jak się poruszamy, stoimy, siedzimy, jak reagujemy, na różne sytuacje – czy napięciem czy rozluźnieniem.

Każdego dnia spotykam ludzi, którzy doświadczyli wielu zranień, ale także spotykam się z własnymi zranieniami każdego dnia. I tak jak pojawia się wiele artykułów o tym, czy możemy prawdziwie kochać innych, jeśli nie kochamy siebie, ja zadaję sobie pytanie, czy mogę być Wojowniczką-stawać w czyjejś obronie, jeśli nie umiem obronić siebie?  Otóż miłość do siebie, jest podstawą postawy Wojowniczki. Jednocześnie  świadomość, że mam Ją w sobie sprawia, że częściej okazuję sobie miłość. Bo staję w obronie siebie samej, tj. swojego zdrowia, wypoczynku, kondycji, rozwoju, harmonii. To mój sposób na stawanie się lepszą dla siebie i świata. Czy to znaczy, że nie popełniam błędów, że już wszystko wiem, kocham siebie dostatecznie? Nie. Wciąż popełniam błędy, czasami siebie zdradzam, i zdecydowanie nie staję w obronie życia w sobie. Jednak gdy tylko sobie to uświadamiam, mogę te błędy skorygować, ucząc się w ten sposób, że doskonałość-to tylko pułapka superego, które usztywnia nasze ciała blokując zmiany. A zmiany są nieodzowną częścią naszego życia, są wręcz konieczne dla naszego rozwoju i po prostu nieuniknione.

Jakie to uczucie kiedy wyobrazisz sobie, że masz w sobie Wojowniczkę/Wojownika, że to postawa (począwszy od ciała, po sposoby wchodzenia w relacje ze światem), która możesz w sobie odkryć i rozwijać?

Jeśli jakiś fragment tego artykułu Cię poruszył, jesteś ciekaw/ciekawa jak dotrzeć do tej postawy w sobie, jak ją odkryć, od czego zaczać to zapraszam do kontaktu.

Wilczyca

 

 

Czas na podziękowań-czyli Nów w Pannie i koniec wakacji.

Dziś jest magiczna data dla mnie. 31.sierpnia 2016, to koniec wakacji i astrologicznego roku tym samym zapowiedź początku.

To czas podsumowań, porządków i siania.

Dla mnie to czas, kiedy bardzo mocno odczuwam obfitość wakacyjnych i całorocznych doświadczeń. To moment, w którym pragnę wielu osobom i miejscom podziękować. Z taką intencją otwieram ten post.

Wrzesień 2015

Nowy Rok rozpoczęłam otwarciem się na nowe doświadczenia w Naturalnym Przedszkolu i Szkole Bukowy Dom. To miejsce, tworzone wówczas przez Magdalenę, Kamila, Agatę, Marcina, Asię (a przez cały poprzedni rok także przez Klaudię!) i mnie, stało się mi domem, miejscem rozwoju zawodowego i osobistego, bardziej niż jakiekolwiek dotąd. To wymienieni wyżej ludzie wspierali mnie w trudnych chwilach i dawali przestrzeń na wzrastanie. Razem, poczynając od ogromnych remontów, skończywszy na dalekosiężnych planach szliśmy przez ten rok, tworząc miejsce wyjątkowe, oparte na otwartych relacjach między dorosłymi i dziećmi. Co sprawiło, że wiele razem przeszliśmy i poznaliśmy się z różnych stron. Serce moje cieszy się ogromnie, że jesteście w moim życiu, mam poczucie, że na dobre i złe! Dziękuję w tym miejscu też rodzicom i dzieciom, jakie w tym przełomowym roku z nami były. To była niezwykła przygoda, momentami burzliwa, ale jakże owocna, chociażby patrząc na kolejny, rozpoczynający się, już III rok Przedszkolno-Szkolny w Bukowym Domu. Gratuluję, wszystkim którzy się do tego przyczynili, a trudno by wszystkich wymienić. Szczególe dziękuję kieruję do Lidii Wollman, za pojawienie się w moim życiu za prawą tegoż miejsca. Po prostu.

O doświadczeniach z Bukowego Domu, mogłabym napisać książkę, dziś jednak nie czas na to.

W trakcie tego roku 2015/2016 wzięłam udział w Treningu Wojowników Serca. Co dziś owocuje społecznością pięknych ludzi, którzy zajmują ważny kawałek w moim sercu i życiu. Doświadczenie bycia w kręgu, zostanie przyjętą do grona ludzi o niezwykłej wrażliwości, współtworzenie tej społeczności, dziś mogę powiedzieć, że mocno mnie buduje i otwiera na życie. Życie w Pełni. Dziękuję Tobie Tanno i Tobie Rysiu, za zainicjowanie tej społeczności. I wszystkim Nam, którzy ją tworzymy, wspierajmy, podtrzymujemy – dziękuję! (Jeśli sobie życzysz aby wymienić Cię z imienia i nazwiska proszę daj mi znać, a to uczynię). To doświadczenie, doświadczenie w sobie Wojowniczki, i poczucie, że nie jest się samą w tym stawaniu się, dodaje odwagi, wzmacnia wytrwałość i zaufanie. ❤ Te doświadczenia z Wami, przywróciły mi Wiarę, otworzyły na Ducha, na Boskość i pomogły wiele zrozumieć.

 

Wielu rzeczy w trakcie tego roku, miałam okazję doświadczyć po raz pierwszy. Tak na przykład pierwszy raz wędrowałam sama po górach, spałam sama pod namiotem, śpiewałam przed grupą obcych mi ludzi, tańczyłam na rynku tańce ludowe, uszyłam sobie spódnicę, mieszkałam sama w wielkim domu i pewnie jeszcze wiele, wiele innych.

Suma sumarum, mimo, że wiele rzeczy robiłam lub zaczynałam sama, okazało się, że przysporzyły mi one wielu dobrych i serdecznych relacji 🙂

I tak, za towarzyszenie w drodze powrotnej z gór, dziękuję tym, którzy porwali mnie w podróż na Rysiankę! Wędrować z Wami (Monika, Iwona, Damian, Iśka) było Bosko i Radośnie, mimo niezmordowanego upału i plecaka cięższego niż ustawa przewiduje 😀

Za otwarcie na śpiew, na mój głos, za piękne pieśni, za niezwykłe doświadczenia podczas warsztatów dziękuję Laboratorium Pieśni. Szczególnie Alinie Jurczyszyn i Karolinie Stawiszyńskiej, za stworzenie bezpiecznej przestrzeni do otwierania się na swoje możliwości wokalne!  Za organizację i możliwość dalszej współpracy dziękuję Tobie Olga Lidia Kozłowska! Dobrze, że jesteś!

 

Za wsparcie w szycie spódnicy, udostępnienie maszyny i towarzystwo, dziękuję Tobie Aniu! Bardzo cenne to było doświadczenie, które dziś owocuje nowymi projektami 🙂 A pierwsze moje doświadczenie z maszyną miałam, gdy byłam dzieckiem. Babcia Marylka, która odegrała bardzo ważną rolę w moim życiu szyła, grała na pianinie, i zawsze miała dla mnie miejsce w swoim sercu i domu! To ona zaraziła mnie pieczeniem na oko i ucieraniem ciasta w makutrze! Ona uczyła mnie jak szanować zwierzęta i ogród. Do dziś pamiętam jej silne a zarazem delikatne ręce, które wciąż coś robiły…Wdzięczna jestem, że mam takie wspomnienia!

12973479_1079902875384211_6974136421947042192_o

Ach i przyszedł czas na podziękowania dla wszystkich, którzy organizują, prowadzą, współtworzą Potańcówki na Śląsku a tym samym Śląsk Folkowy! To dzięki Ani Guni, trafiłam na pierwszą w swoim życiu potańcówkę, gdzie jeszcze nie wiedziałam czym to grozi 😉 Od tamtej pory tańce ludowe i śpiewy stały się nieodzownym elementem mojego życia! Po prostu dziękuję, że jesteście i zarażacie pasją do folku, żywego, pełnego radości, energii i humoru!

Iga i Kuba Fedak – Kapela Fedaków klik!

Karo, Kasia, Dominik, Mateusz…po prostu cała Krzikopa klik!

Andrzej Teofil i wszelkie jego projekty, w tym BLOKOWIOSKA klik!

Czuję tę energię nawet jak o tym piszę, jest moc 🙂 Na dodatek ich działania, dają mi też kopa do tego aby się rozśpiewać, poznać swoje możliwości wokalne i nie kryć się już ze swym głosem! 🙂 Co jest piękną kontynuacją doświadczeń wcześniej opisanych. A to kilka zdjęć na potwierdzenie, że i ja tańczę. 13443317_1127755470598951_1763785482357833565_o

W drodze przez ten rok, w moim odkrywaniu siebie i doświadczaniu zarówno swoich słabości jak i mocy, towarzyszyła mi Asia i Iza. Nawiązuję tutaj do dwóch wypraw na Beskidzką Dyskę, w Przyjaznym Domu  w Górach klik. Dwie bardzo różne Dyski, ale obie bardzo ważne dla mnie. Dziękuję dziewczyny że ze mną w tym czasie i w tym miejscu byłyście! Do dziś wspominam pełną emocji podróż z Tobą Asiu, i smak Magnuma na stacji z Tobą Iza 😉 Za wędrówki po górach, za tańce w stodole, wspólne posiłki przy stole, rozmowy bardziej i mniej leniwe – wszystkim towarzyszącym. Za piękną biżuterię (zobacz!) i spotkanie – Piotrowi. Za wspaniałe jedzenie (i wszystkim rękom, które pomogły je przygotować!), piękną przestrzeń i obecność-Gosi Kacner.

Tak. To był bardzo owocny rok. Rok przemieszczania się, poszukiwania swojego miejsca. Zmierzania się ze swoimi słabościami ale także z tym, co we mnie wielkie i co potrzebuje uwagi. Kulminacją tych wszystkich doświadczeń były wakacje.

Mogłabym spokojnie je nazwać Wakacjami Włóczącej się Wilczycy. Tak od domu do domu, z pociągu do pociągu. Przepakowywałam się ze 100 razy, spałam w wielu różnych łóżkach, i wiele nocy spędziłam pod namiotem! Od czego się zaczęło? Od podróży do Poznania.

Od kilku dni spędzonych w Wirach, k.Poznania. W szczególności z ukochaną Izabelą i Holą! Za tę bezpieczną, szczerą, autentyczną relację DZIĘKUJĘ 🙂 i za możliwość zabawy z cudną Holęsławą! ❤

Chcę podziękować tutaj też Aleksandrze, która stworzyła akcję #28dniKobiecości! W skromnym gronie kobiet biorących udział w akcji miałyśmy okazję spotkać się, w jednej z moich ulubionych knajpek Pod Lampionami, w Poznaniu. Było to inspirujące doświadczenie (samej akcji) ale też owo spotkanie! Dziękuję. Po naszych rozmowach, spotkała mnie niezwykle intensywna ulewa i wichura, która sprawiła, że przemokłam do suchej nitki, sprawiając, że mój telefon zrobił to samo. Tyle, że ja jestem na chodzie do dziś a on nie. Z tego powodu moja łączność ze światem wirtualnym stała się mocno ograniczona, co też poniekąd wpłynęło na moje nie ukończenie akcji #28dniKobiecości. Za to pozwoliło mi dotrzeć do celu, spotkać się z ludźmi z którymi miałam się spotkać, i w łączności szczególności ze swym sercem doświadczyć pięknych chwil.

Bartkowi i Agacie, dziękuję za to, że tworzycie piękną przestrzeń na Mazurach! Doświadczyłam tego regionu w innym wymiarze niż dotychczas, i ogromnie jestem wdzięczna, że jesteście obecni w moim życiu!

Nie jest moim celem opowiedzenia całego roku ani wakacji w szczegółach. Przytaczane tutaj historie są nawiązaniem do ludzi, którzy mi towarzyszyli, którzy umożliwili mi bycie i doświadczanie w określonych miejscach i czasie różnych, pięknych, ważnych chwil.

Dlatego wspomnę o mojej podróży na Podlasie, które zaczęło się od przystanku w Białymstoku, poprzez Czeremchę aż do Białowieży. To na Festiwalu wielu kultur w Czeremsze (o wydarzeniu) doświadczyłam tańców pochodzenia Rumuńskiego, warsztatów liryczno-śpiewanych, prowadzonych przez Jacka Hałas klik i kilku wspaniałych spotkań. A w podróży przez Puszczę towarzyszyła mi niezwykła beztroska, otwartość na to co ma się wydarzyć i gdzie mam być, jak i duża uważność na to co dookoła. Pięknie jest spełniać marzenia, takie, które długo chowało się gdzieś na dnie serca lub w pamiętniku! Oczywiście temat Puszczy Białowieskiej budzi różne odczucia, tak samo jak zwierzęta za ogrodzeniem. Mimo tego, ja poczułam tę dzikość, poczułam niezwykłość, jaka płynie z możliwości obserwowania małych wilków bawiących się beztrosko ze sobą. Ta podróż szczególnie dała mi odczuć, że mój DOM jest tam gdzie SERCE moje. A także tego, że paradoksalnie to w podróżowaniu można odnaleźć swój dom! Spotkanie z piękną 80 letnią kobietą, pokazało mi, że można mimo trudnego życia, cieszyć się chwilą. Mimo utraty kogoś ważnego, dalej można być otwartym na miłość, dawać ją i jej doświadczać! Przepełnia mnie tamten czas życzliwością, wzruszeniem i morzem wdzięczności!

W tam tym czasie też, nie miałam możliwości robienia swoim aparatem zdjęć, bo beztrosko zostawiłam do niego ładowarkę na Mazurach. Dlatego gołym okiem obserwowałam z wierzy widokowej Orlika Krzykliwego, a czasem, jak mi się przypomniało uwieczniałam coś niedoskonałym aparatem w telefonie. To dla mnie nowy sposób obcowania z pięknymi miejscami 🙂

Ciężko było wrócić z Podlasia na Śląsk. Oj ciężko. Momentami wydawało mi się to bezsensowne i niewłaściwe. Czasami jednak trzeba doświadczyć tęsknoty, aby czegoś nowego się o sobie dowiedzieć. I tak dowiedziałam się, jak ważni są dla mnie przyjaciele i poczucie wspólnoty. Nie jest ważne gdzie mieszkam, ale z kim i w jakich relacjach.

Wakacje to był też czas odnowienia współpracy z kilkoma osobami, i podjęcie jej z nową jakością. Madziu, Magdo Zarębczan, za wspólne lata doświadczeń obozowych i poza obozowych, za współpracę z Tobą w roli kierownika, za docenienie mnie jako wychowawcy dziękuję! Bartku, Agnieszko, Elu, Martyno, Janku! Za wspólne tworzenie niepowtarzalnego teamu wychowawców, wszystkie rozmowy, śmiechy, gry i zajęcia -DZIĘKUJĘ! Dobrze jest doświadczać takiej współpracy, liczę na powtórkę. Obóz dla dzieci z różnych „trudnych domów” z podejściem DAM RADĘ Bena Furmana, to ciekawe podejście, bardzo rozwojowe i dla dzieci i dla kadry. Cieszę się, że w tym projekcie mogłam uczestniczyć i wypełniać go swoim doświadczeniem.

I tak trafiamy na jeszcze jeden aspekt rodzinny. Podczas obozu z dzieciakami odwiedziliśmy kilka miejsc, które znam z dzieciństwa. A mianowicie Gniezno, Lednogórę, Niechanowo. To odtworzyło szereg moim wspomnień i pokierowało mnie ponownie do domu rodzinnego. Tam przejrzałam stare kalendarze, pamiętniki, rzeczy i wiele z nich uroczyście spaliłam, żegnając się z przeszłością, dziękując za nią i uwalniając od wielu ran. W efekcie łatwiej było mi być w tym miejscu, poczułam lekkość i radość. I morze, morze wdzięczności! Jestem szczęściarą. A wszystko to miało się potwierdzić już niebawem w jeszcze innym miejscu…W Lipince. W niewielkiej wiosce, w Województwie Lubuskim, mój wujek wyprawiał swoje okrągłe urodziny 🙂 Tutaj zjechała się cała rodzina i znajomi. Jak nigdy dotąd poczułam się integralną częścią swojej rodziny z zachowaniem swojej odrębności. W tym miejscu, wśród swoich, „rozchorowałam się” tak, że ciężko mi było wstać z łóżka. I w tym miejscu, doświadczyłam uzdrowienia, zobaczyłam jak ważne jest docenienie swoich korzeni, tego skąd wyrastamy. Zarazem też tego, w jak automatyczny sposób dzieje się odrzucanie tych korzeni, czy wykluczanie różnych ich elementów. Od jakiegoś czasu poszukuje swoich korzeni, staram się zrozumieć historię rodzinną, poznać swoich przodków…a zarazem nie byłam w stanie zobaczyć kim są ci, którzy są dziećmi, wnukami tych przodków. Od tamtego rodzinnego weekendu, wiele we mnie się zmieniło. W postawie ciała, w odbieraniu świata i ludzi. Więcej we mnie spokoju i jeszcze więcej miłości!

Dziękuję mojej mamie i tacie (którego od wielu lat już, fizycznie,  nie ma z nami na tym świecie), moim wujkom, ciociom, kuzynom, dalszej i bliższej, całej mojej rodzinie ❤

Nazbierało się tego:-)

Zakończyć chcę podziękowaniami dla Kasi i Szymona, którzy przywiedli mnie do Esterki na Festiwal prawdziwie rodzinny, otwarty i magiczny! Znalazłam się z Wami, mam poczucie bez żadnego wysiłku…Dziękuje Kubie, który zabrał mnie do Warszawy w sobotę rano, dziękuję Asi, która otworzyła mi drzwi swojego domu i otoczyła ciepłem, i pysznym, prostym jedzeniem. Dziękuję Tacie Kasi, za zabranie z Warszawy na Festiwal. Po tych wszystkich wojażach trafiłam do Gospodarstwa Twojej(Kasiu) mamy  w poczuciu zagubienia. Z intencją aby się odnaleźć, niczego nie przyspieszać, przyjrzeć sobie z innej strony. Tak też się stało, będąc z boku, poszukiwałam swojego rytmu. W pewnym momencie zorientowałam się, jak często naginam swoje granice, byle tylko być zauważoną…przestałam się naginać, w tamtym czasie i miejscu, byłam w sobie tak mocno, tak dla siebie…a jednocześnie doświadczyłam tak pięknych doświadczeń jak z Tobą Reniu! Za co dziękuję Ci przepięknie. Pomogłaś mi odnaleźć swój kamień, którym jest Labradoryt. I zaprosiłaś do relacji, odpowiadając jednocześnie na moje nieśmiałe zaproszenie. Po prostu pewne rzeczy dzieją się same, kiedy zapominamy o swoich popędach i niezaspokojonych pragnieniach. Tak mogłam zobaczyć w sobie Anioła, poprzez spotkanie Go w Sebastianie. Uśmiecham się do rozmów przy lodówce, gry na tank drum’ie, śpiewaniu przy ognisku, pięknego koncertu gongów, interpretowaniu pięknych mandali na szkle, myciu garów po zapominalskich ;-), nastawianiu kawiarki lub „wiecznie” gotującej się wody na herbatę. Do biegających dzieci, do spaceru filozoficznego bosą stopą, w deszczu, nad rzekę…Magia-kurnaMagia! Polecam wszystkim Esterka Village Festiwal (klik!)! Gospodyni tego domu! Dziękuję! Nie miałyśmy okazji się pożegnać, ale dla mnie to tylko znak, że jeszcze się spotkamy ❤

A na koniec koniec, dziękuję tym, którzy przyczynili się do tego, że mieszkam w Niebie do wynajęcia, z widokiem na Raj, czyli Dolinę Trzech Stawów, czyli Piotrowi, który wskazał mi Ciebie Izo 🙂 Za kilka wspólnych doświadczeń, poznanie Tośka, możliwość korzystania z namiotu i innych akcesoriów wędrownych! Nie ukrywam, że czasem mi do Was tęskno.

 

DZIĘKUJĘ!

Bogata w przepiękne relacje i doświadczenia, kończę rok pełen wyzwań, ruchu, zmian, spontaniczności, zaskakujących sytuacji, trudności, zmagań, nowości i prób. Tym samym otwieram drzwi i zapraszam nowy rok, z tym co ma dla mnie. Miejsce już zrobione!

Niech się nam darzy 🙂 Miejmy serca pełne miłości, dłonie otwarte na jej przyjmowanie i przekazywanie.

Aho!

Wilczyca

A kiedy DOM będę miał(a), to będzie…

Wędrowałam ostatnio samotnie po górach. Nie długo, bo niebawem poznałam fantastycznych ludzi, z którymi w dalszą wędrówkę się wybrałam. Nie mniej jednak te dwa dni, dały mi bardzo dużo pięknych doświadczeń i przemyśleń. Wędrując w samotności wszystkie zmysły inaczej pracują. A żeby oswoić się z tymi nowymi okolicznościami, okazuję się, że najlepiej jest śpiewać. I tak sobie wędrowałam, odpoczywałam, śpiewałam i chłonęłam zapachy, obrazy i dźwięki. Często wracałam do pięknej Sielanki o Domu….

Jednocześnie ostatnio przeżywałam czas głębokiego rozpadu. Rozpadu tego w co dotąd wierzyłam, w co miałam nadzieję, wszelkich złudzeń, a także i własnego zdrowia. Zajrzałam do bardzo czarnych zakamarków swej duszy. To był czas, kiedy wszystko wydawało się już beznadziejne, bez sensu. Od dawna nie marzyłam, bojąc się, że do czegokolwiek się zabiorę i tak to umrze, lub się nie uda…Na szczęście ten czas, przeciorania nosem po ziemi trwał tylko chwilę (choć wydawał się wiecznością). Proszenie o pomoc okazało się tutaj bardzo przydatne (co nie należy do najłatwiejszych zadań dla mnie), wręcz zbawienne. Kilka ważnych osób, bez namawiania mnie bym wstała, lecz z akceptacją dla mego stanu, pomogło mi wpuścić światło, tam gdzie panował mrok. Oh…powróciło życie, do mego ciała, umysłu, ducha! Osteopata, Refleksjolożka, Pani Dentystka, Ból, Łzy, Pani w recepcji, Szpital ze swym oziębłym klimatem(na szczęście byłam tam tylko zrobić zdjęcie swej szczęce 😉 , Przyjaciele, Natura, Muzyka, Niemoc,Koc, Cisza, Uśmiech, Przytulenie…wszystko to miało znaczenie na drodze mojego zdrowienia.

Dlaczego pisze o tych dwóch wydarzeniach, zupełnie różnych? Otóż obydwa były dla mnie nowe: totalna niemoc i poddanie się jej, oraz samotne wędrowanie w górach. A każde z nich miało swój udział w tym, że dziś chcę się podzielić swym marzeniem! Tak wielkim, że aż serce mi rośnie jak o tym myślę.

Otóż…marzę o domu, o domu, w którym będzie dużo drewna, naturalności. Który pachnieć będzie kawą, chlebem i lawendą. Domem, który będzie wypełniony żywą muzyką, żywym tańcem, ludźmi. Wiem, że już takie domy istnieją. Dziś mi to już nie przeszkadza, bo wiem, że ten będzie odmienny od wszystkich a jednocześnie taki podobny 🙂 Marzę o tym, by dom ten był z ogrodem, z drewnianą werandą. Aby można czuć zapach ziemi przy uprawie warzywniaka…Oh a z tych warzyw, lub od okolicznych rolników, by moje ręce, albo kogoś innego, mogły przygotowywać pyszne posiłki dla wędrowców…Aby mieszkały w nim zwierzęta…Aby gdzieś nieopodal była jutra, lub stodoła na warsztaty wszelakiej maści. Aby miejsce to było mimo wszystko z dobrym dostępem do miasta. Aby ludzie wiedzieli jak do niego trafić, aby trafiali do niego Ci, którzy szukać będą siebie. Dom pełen miłości.

Czujecie to? Ja czuję całą sobą! I afirmuję! Niech się stanie. Moim udziałem i udziałem innych pięknych ludzi!

Być może taki dom, już istnieje, tylko czeka na mnie, a być może dopiero powstanie…nie wiem. Ale wiem, że marzenia mają moc spełniania się, kiedy wkładamy w ich realizację swoją energię 🙂

Zatem niech się spełni, niech Wszechświat prowadzi. Z serca do serca!

A Ty o czym marzysz? Do czego Twoje serce woła? Idź za tym, dziel się tym! Niech się spełnia 🙂

Jeszcze garść zdjęć z wędrówki.

Polecam ❤

 

Wszystkie fotografie (oprócz tej na której jestem 😉 ), są mojego autorstwa. Wszelkie prawa do kopiowania i udostępniania jedynie za moją wcześniejszą zgodą! A jeśli chciałbyś/chciałabyś mieć pamiętkę z wyprawy w postaci dobrych zdjęć-zadzwoń lub napisz 🙂 komasa.dorota@gmail.com, tel.533 737 877

 

Wilczyca